(Pieśń nad Pieśniami)
Nie płoszcie jej,nie rozbudzajcie tej miłości
póki nie zechce sama
nie płoszcie jej nie rozbudzajcie tej miłości
póki nie zechce
O, jakże piękna jesteś ukochana moja
o, jakże piękna
oczy twoje jak gołębice za twoją zasłoną
o, jakże piękna jesteś ukochana moja
o, jakże piękna
usta twoje – miodu peÅ‚ne lilie
a skóra twa wonna…
Jak woń jaśminu
jak cynamonu woń
jak mandragory woń
twoja miłość
Nie płoszcie jej, nie rozbudzajcie tej miłości
póki nie zechce sama
nie płoszcie jej nie rozbudzajcie tej miłości
póki nie zechce
O, jakże piękna jesteś ukochana moja
i nie ma w tobie skazy
z Libanu przyjdź Oblubienico
ze szczytu Hermonu i Seniru
o, jakże piękna jest, wierna i niezmienna
i nic nie ugasi jej ognia
jak śmierć mocna jest miłość twoja
jak woÅ„ jaÅ›minu…
BÄ™dzie dobrze… siebie kocham i ciebie kocham
miłość jest jak tlen
Dziwne to… zawsze myÅ›laÅ‚em, że nic nigdy nie uda mi siÄ™
że ci lepsi i ci mądrzejsi, piękniejsi zasługują na najlepsze
ale dzisiaj wiem, ktoś powiedział mi w końcu,że
że jestem kochany jaki jestem i mogę pokochać siebie i ciebie
BÄ™dzie dobrze…
Ten kto mnie zna potwierdzi, że ja szanuję siebie tak
i czuję respekt, do życia respekt
stań sam przed lustrem,kochaj to,co widzisz
tak, jak pokazał Luc Besson
prawdziwi bohaterowie muszą żyć ze sobą sami w zmowie
BÄ™dzie dobrze… siebie kocham i ciebie kocham
miÅ‚ość jest jak tlen…